Byliśmy z żoną na wakacjach w Portugalii i wystąpił problem z transferem między lotniskiem a hotelem. Złożyliśmy reklamacje w biurze podróży i zaproponowano nam w ramach przeprosin bon na 400 złotych. Zgodnie z tabelą Frankfurcką należy się 5% od kwoty, którą zapłaciliśmy tj około 880 złotych i tyle byśmy chcieli dostać. Czy warto dochodzić odszkodowania w sądzie?
Jest rzeczą oczywistą, że biuro podróży proponuje niższe niż faktycznie należne odszkodowanie. To powszechna praktyka. Nie ma cennika takich odszkodowań. Tabela Frankfurcka jest stosowana w Niemczech i stworzona na potrzeby tamtego rynku. W innych krajach może być stosowana jedynie posiłkowo. Nie jest więc ona żadnym wiążącym dokumentem i nie można używać tu pojęcia, że należy się 5%. Ale daje rozeznanie co do możliwości i raczej górnej wysokości takich odszkodowań.
W każdym przypadku kwestia szkody winna być indywidualnie oceniana. O wysokości odszkodowania decyduje wysokość uszczerbku (szkody i poniesionych kosztów, straty czasu, dodatkowych wydatków związanych z zaistniałą sytuacją). Bowiem w Państwa przypadku mogło dojść do sytuacji gdzie transfer był albo nieznacznie opóźniony, albo bardzo opóźniony (opóźnienie wielogodzinne), albo transfer ten w ogóle nie był zapewniony i musieliście Państwo go organizować we własnym zakresie (udokumentowane własne wydatki). W przypadku większych problemów kwota 400 zł faktycznie byłaby kwotą niewystarczającą a co najwyżej pokrywającą jedynie koszt zastępczego transportu albo nawet jego części.
Z całą pewnością powinniście Państwo wystosować tym razem oficjalne pismo do biura podróży z wezwaniem do pokrycia realnie poniesionej szkody. Takie pismo oczywiście trzeba umiejętnie uzasadnić tj. podać w nim możliwie jak najwięcej argumentów za tym, że kwota ta powinna być wyższa niż proponowana. Punktem wyjścia jest tu już te 400 zł a zatem można przyjąć, że biuro podróży już uznało to roszczenie do kwoty 400 zł. A zatem wszystko rozbija się o to co powyżej tej kwoty. Całość korespondencji z tym biurem należy dokumentować, tak by się potem nie wyparli, że coś takiego Państwu oferowali.
Dopiero po takich negocjacjach i zależnie od ich wyniku końcowego można rozważać, czy roszczeń dochodzić na drodze sądowej. Jednakże z całą pewnością kwota około 800 zł jest na tyle niewielka, że dochodzenie jej (lub jej części) w postępowaniu sądowym może być nieopłacalne z uwagi na włożony wysiłek i koszty jakie trzeba by ponieść. Biuro podróży będzie zapewne korzystało z pomocy prawnika.
Jeśli Państwo z takiej usługi chcieliby skorzystać, to koszt byłby wyższy niż dochodzone roszczenie. Oczywiście kosztami tymi (albo ich częścią) finalnie sąd mógłby obciążyć pozwanego, ale nie ma tu 100% pewności co do wyniku końcowego. Lepiej więc w drodze porozumienia wypracować jakiś wariant pośredni. Według powiedzenia, że "najgorsza ugoda jest lepsza niż najlepszy wyrok".