W 1999 r. wnioskowałem o stwierdzenie zasiedzenia na moją rzecz części działki tj. 500 m, a drugą część tj. 400 m na rzecz moich rodziców. Sąd oddalił wniosek, uzasadniając to tym, iż działka nie była w samoistnym posiadaniu moim, ani moich rodziców, ponieważ chcąc postawić budynek w 1978 r. pytaliśmy o pozwolenie naszych ciotek, które nie wyraziły wówczas sprzeciwu. Czy wniesiona w 1999 r. sprawa sądowa przerwała bieg mojego zasiedzenia?
Swoim zachowaniem dał Pan wyraz temu, że uważał się Pan za posiadacza zależnego, a nie samoistnego, skoro pytał Pan kogokolwiek o zgodę. Poprzez takie działanie w zasadzie pozbawił się Pan przymiotu posiadacza samoistnego. A zatem i ciągłości posiadania, mimo trwania jego władztwa faktycznego.
Zasadniczo przerwanie biegu terminu następuje w wyniku podjęcia każdej czynności przed sądem przedsięwziętej bezpośrednio w celu dochodzenia, bądź ustalenia, albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia. Do takich czynności należy niewątpliwie wniesienie powództwa windykacyjnego (tj. pozwu właściciela o wydanie nieruchomości).
Skutek dla posiadacza samoistnego jest bardzo niekorzystny - przerwany termin zaczyna bowiem biec na nowo (od początku). Przerwanie biegu terminu zasiedzenia następuje również w wyniku działań, bądź zaniechań posiadacza in statu usucapiendi, w szczególności w przypadku utraty przez niego posiadania, bądź też pozbawienia posiadania przymiotu samoistności.
Jednakże nie stanowi czynności przerywającej bieg zasiedzenia - pozew, czy wniosek zwrócony, odrzucony lub oddalony przez sąd. Stąd też wniesienie przez Pana wniosku o zasiedzenie nie spowodowałoby przerwania biegu zasiedzenia.
Pytanie, czy takowe posiadanie samoistne wogóle miało miejsce, skoro sąd uznał przed laty inaczej? Ale też być może, skoro od tamtego czasu minęło już obecnie znowu wiele lat, być może obecnie wniosek taki okazałby się już skutecznie złożony i sąd stwierdziłby, że nastąpiło zasiedzenie.