Na prośbę i koszt wspólnoty mieszkaniowej zamontowano słupki zaporowe ograniczające wjazd do posesji. Zarząd dał klucz tylko jednej osobie i ona ma otwierać i zamykać ten słupek. Nie chcą dać kluczy pozostałym lokatorom, ani nie pozwalają dorobić klucza. Na nasze pisma odpowiadają, że słupek ma otwierać tylko ten pan, któremu dali klucz, ponieważ jest w zarządzie. Co zrobić żeby każdy miał klucz dla siebie i nie musiał się prosić? Co napisać w takim piśmie?
Z treści Pani zapytania wynika, że jeden członek wspólnoty jest zaangażowany w ciągłe otwieranie i zamykanie wjazdu do posesji, co jest samo w sobie rozwiązaniem kuriozalnym. Zapewne w zamyśle chodziło o to, by klucz po jakimś czasie nie został dorobiony przez inne osoby i aby nie utracić kontroli nad wjazdem. Ale wprowadzone rozwiązanie bardziej utrudnia wszystkim właścicielom życie, niż im ułatwia.
Wspólnota mieszkaniowa to wszyscy jej członkowie. To członkowie wspólnoty decydują we wszystkich kwestiach dotyczących części wspólnych tj. klatki schodowe, dach, windy, wjazdy. Administracja (czyli zarząd lub zarządca) winna działać w interesie i dla dobra wszystkich właścicieli lokali i wykonuje uchwały podejmowane przez członków wspólnoty.
Tak więc pierwszym środkiem zmierzającym do zmiany obecnego stanu rzeczy może być podjęcie uchwały, na mocy której, wszyscy członkowie ustalają, że klucze do zamontowanych słupków zaporowych ograniczających wjazd będą posiadali wszyscy właściciele lokali. Można dodać zapis "z jednoczesnym zastrzeżeniem, że kluczy tych zobowiązują się nie wydawać osobom niezamieszkującym na terenie wspólnoty". Uchwałę taką można podjąć w trybie indywidualnego zbierania głosów, choć w tym wypadku powinien te głosy zbierać zarząd.
Jeśli nie w ten sposób, to projekt uchwały można przedłożyć do głosowania na najbliższym zebraniu wspólnoty. Innym rozwiązaniem (jeśli decyzji o wydaniu klucza jednej osobie nie podejmowali wszyscy właściciele) może być także pisemne wezwanie (listem poleconym) osób, które zdecydowały o tym, kto będzie posiadał klucze"...do umożliwienia korzystania z wjazdu, pod rygorem wystąpienia na drogę sądową o nakazanie demontażu przez sąd i zasądzenie stosownego odszkodowanie za uniemożliwianie korzystania z części wspólnych nieruchomości, do których korzystania ma prawo każdy z właścicieli.
Opisane działania tj. uniemożliwianie wjazdu na teren wspólnoty mieszkaniowej jest bezprawne, gdyż ogranicza prawa właścicieli i prawo do swobodnego korzystania z własności. Najbardziej skrajną formą rozwiązania tego problemu mogłoby być nawet zdemontowanie tych słupków na zlecenie samych właścicieli. Zdemontowanie - nie oznacza zniszczenie ich, ale zdemontowanie i składowanie ich w jakimś miejscu np. piwnicy lub hali garażowej. Takie działania może podjąć jeden a najlepiej kilku z właścicieli lokali. Nie byłby to czyn zabroniony np. kradzież, bo osoba X nie może ukraść czegoś, co jest jej własnością lub choćby w części współwłasnością. A skoro słupki zakupiła wspólnota, to każdy ze współwłaścicieli ma udział w ich własności, wedle posiadanych udziałów w nieruchomości. Z czynności takiego demontażu należałoby sporządzić dokumentację w postaci zdjęć jak i czegoś w rodzaju protokołu z czynności. Byłby to dokument potwierdzający, że wszystko odbyło się legalnie i za zgodą współwłaścicieli.
Gdyby zarząd zawiadomił np. Policję, to ta nie za bardzo ma możliwość cokolwiek zrobić. Członkowie zarządu nie będą raczej chętni do kolejnego zakupu i montowania kolejnych słupków. Być może wówczas zarząd zacznie rozmawiać o tym problemie z właścicielami. O tym czy wjazd na posesję może być w jakiś sposób ograniczony powinni decydować większością głosów właściciele. Kilku członków zarządu nie ma prawa ograniczać innym właścicielom korzystania ze wspólnej nieruchomości.